niedziela, 9 października 2016

25| Myśli w popiół




Siedziała w milczeniu, ze spuszczoną głową, oczekując na lawinę pytań. Lawinę pytań, która nie nastąpiła. Nieśmiało podniosła wzrok na Agnieszkę, która w zamyśleniu spoglądała na ścianę za jej plecami.

- Wiesz Ala, spodziewaliśmy się tego. W sensie tego, że coś jest na rzeczy. Łukasz to twój brat, nie jest głupi, widział że się zmieniasz, ale bał się... - Zawahała się, szukając odpowiedniego słowa. - Może nie bał, ale nie chciał naciskać. Martwił się, ale wiedział, że przyjdziesz do niego w odpowiednim momencie. Czy to jest odpowiedni moment? Jak źle jest?

Wzruszyła ramionami, opierając podbródek na dłoni. No bo w końcu - jak źle było? Czy było źle? Czuła w sobie siłę. Siłę do tego, by o siebie walczyć. Miała przy sobie mężczyznę, który był miłością jej życia i czuła tę pewność, że nawet stojąc jedną nogą w grobie, on przeciągnąłby na swoją stronę. Po tym wszystkim, co przeszli razem, osobno, osobno ale nadal jakby razem, wiedziała że są siłą samą w sobie. Ramię w ramię, serce w serce.

- Jest na tyle dobrze, żebym była pewna, że to przetrwamy. - Odparła i delikatnie się uśmiechnęła. Agnieszka westchnęła cicho, upijając łyk herbaty.

- Pamiętajcie tylko, że macie nas. Chcemy być dla was oparciem. - Sięgnęła przez stół po dłoń Alicji, zamykając ją w swojej ciepłej dłoni. Mimo tego, że bardzo chciała zatuszować swoje uczucia, szatynka dostrzegła przebiegający przez jej twarz wyraz zmartwienia, niepewności.

-Wiem, pamiętam.

- Powiesz o tym Łukaszowi sama? Wolałabym cię w tej kwestii nie wyręczać, bo to i tak będzie dla niego wyjątkowo trudna sytuacja.

- Powiem. - Dla niej też będzie to trudna sytuacja. Wyjątkowo.

~*~

- Kocham cię. - Szepnął cicho, palcem naznaczając drogę wzdłuż jej kręgosłupa i pozostawiając za sobą gęsią skórkę i nieznacznie zjeżone, drobne włoski. Tyle czasu, tyle lat i tyle wydarzeń, a ona nadal reagowała na jego dotyk w ten sposób. Niezmiennie po jej podbrzuszu rozlewało się to ciepło i czuła przyjemny ucisk w splocie słonecznym. I wtedy wiedziała, że tak ma być, że jest w dobrym miejscu o dobrym czasie.

- A ja ciebie już chyba nie. - Zmarszczyła zabawnie nos, patrząc na jego zmarszczone brwi i schowała ze śmiechem twarz w poduszkę.

- Ani trochę? - Nachylił się nad nią, muskając ustami skórę szyi, na co cichutko zamruczała. Pokiwała przecząco głową, przewracając się na plecy. Czuła jak palą ją policzki i widziała ten ogień, który pojawił się w jego oczach, gdy zwilżyła koniuszkiem języka usta. Zacisnęła dłoń na jego koszulce i gwałtownie do siebie przycisnęła, rzucając szybkie spojrzenie na półprzymknięte powieki, nim zagryzła jego dolną wargę. Nogami objęła go w pasie, czując przez materiał spodni jego pożądanie. Przewróciła go na plecy, siadając na nim okrakiem i wygięła niczym zwinna kotka, ocierając swoim ciałem o jego. Zagryzła wargę, gdy jęknął jej do ucha, przygryzając delikatnie płatek ucha. Jej paznokcie delikatnie drapały go tuż przy linii spodni, żeby po chwili wkraść się pod materiał.

- Kocham cię. Pragnę cię. Potrzebuję cię. - Szepnęła w zagłębienie jego szyi, zostawiając po sobie gorący ślad ust.

Powoli ściągał z niej ubrania, wątpliwości, obawy.

On przehandlowałby swój pistolet na miłość,
Ale znajduje się na linii strzału
I bez przerwy się wybudza,
Lecz nie wśród śpiewu ptaków.

- Jesteśmy dla siebie. Na zawsze. Na dobre i na złe. - Usłyszane tuż przed zaśnięciem, ukrytą w jego ramionach przed całym światem, było dla niej gwarancją.

~*~

Pół roku później



Obrócić to w żart i ukryć rozpacz
Gdy czas zabija nas i tylko blizny na łokciach
Zmieniają mnie z mężczyzny w chłopca

Przetarł zmęczoną twarz. Już nie dawał rady. Tak po ludzku, emocjonalnie nie wyrabiał. Spojrzał na swoją twarz, poszarzałą,  jeszcze bardziej pociągłą niż kilka miesięcy temu, gdy wszystko się zaczęło. Czuł, jakby postarzał się o co najmniej kilka dobrych lat fizycznie i psychicznie.

Minuta z Tobą jak wieczność, wiesz, to nieśmiertelność zasad
Jakbyś mi wlała przez wenflon do krwi bezpośrednio prasad

Czy gdyby wiedział wcześniej, co go czeka, wycofałby się? Możliwe. Był w stanie szczerze to przed sobą przyznać. Czy teraz mógłby się wycofać? Nie. Pokręcił przecząco głową, jakby sam siebie chciał w tym utwierdzić, albo co gorsza - przekonać. Wychudzonymi palcami pozbierał włosy z umywalki, przyglądając się im przez zaledwie sekundę. Czuł chłód, bijący od zimnych kafelek, ale nie był on ani odrobinę bardziej nieprzyjemny, niż chłód bijący od niej, śpiącej kilka metrów dalej. Tego wychudzonego ciała, leżącego wśród białej pościeli.

Ponoć za wysoko latam, trzymając Ciebie za rękę
Jakby Ziemi grawitacja wyrzucała nas w powietrze
Poszerzałaś horyzonty, jakby były naszym miejscem

Budzik nieubłaganie wskazuje szóstą rano. Chociaż właściwie to nie ma znaczenia, bo jego wzrok śledzi wskazówki zegara od czwartej. Mało sypia. Codziennie wybudza się, ścierając krople potu z czoła i próbując uspokoić skołatane serce. Najpierw słyszy dudniącą w żyłach krew, a potem ten kurewski zegar, odmierzający ich czas. Te momenty ciszy, zamiast pomagać, wprawiają go momentami w szał. To ten moment, gdzie ma ochotę wszystko pierdolnąć i tak jak stoi, wyjść. Zamiast tego zalewał kubek kawy, słodził łyżeczką cukru i zapominał o mleku.

Odebrałaś mi umysł, upozorowana prawda
Z Tobą odwiedzałem chmury, myśląc o podróży w gwiazdach
Czując zapach Twojej skóry, przesiąknęłaś mnie jak magia
Nie mogłem od Ciebie wrócić, w głowie chroniczna abazja

- Ala... - Kubek jak co rano odstawił na szafce i utkwił uważne spojrzenie w zarysie jej ciała, odbijającym się pod kołdrą. Nie zareagowała, jak zwykle, a on wiedział co go czeka. Oblizał spierzchnięte usta i usiadł obok niej, powoli ją odkrywając. Łagodnie omiótł chude ramiona, zatrzymując się na wpatrzone w niego z wyrzutem wielkie oczy, zdecydowanie za duże w stosunku do dobrej już twarzy. Złapał ją delikatnie za dłoń, próbując splątać ich palce, jak dawniej. Ale nie było jak dawniej. Nie było też dawnej Alicji. Zamiast niej, pojawił się ktoś, dosłownie ktoś, kogo nie poznawał.

- Zostaw mnie. - Wyszarpnęła dłoń, ale złapał ją za ramię. Sam złapał się na myśli, że za mocno, że pewnie pod wieczór dostanie na to pięć małych, okrągłych dowodów. Że odznaczył się na jej ciele, ale w sposób, z którym nie potrafił się nadal po takim czasie pogodzić. - Zostaw mnie kurwa.

Zabrałaś mi wszystko, prawie wszystko
Wmawiając, że świat bez Ciebie pewnie byłby daltonistą
Nie połączyły nas słowa, przypadkowa okoliczność
Trzymając Ciebie w ramionach, biegłem w obcą rzeczywistość

- Po prostu się podnieś. - Zmarszczył brwi. - Zrób to, do cholery.

Szarpnął ją, aż z sykiem podniosła się do pozycji siedzącej. Nie uchronił się przed ciosem, który wymierzyła mu aż w policzek. Zaśmiał się tylko cicho, kręcąc głową, jakby dokładnie tego się spodziewał. Pomasował policzek, nawet na nią nie patrząc. Nie potrafił już tak na nią patrzeć jak kiedyś i ona doskonale to widziała. W jego ruchach, zachowaniu. Za każdym razem, gdy chciał ją złapać w ramiona jak kiedyś, przejechać kciukiem po gorących ramionach i pocałować tak, że ugną się pod nią kolana, coś go hamowało. I to był pierwszy raz, gdy nie wiedział jak znieść, czy chociażby przesunąć tą blokadę.

- Zostaw mnie. Zniknij. - Syknęła, wyplątała się z prześcieradła i wyszła, razem z całą nadzieją, która mu jeszcze została.

Bez Ciebie nie mogłem istnieć, jakby dwoił się niepokój

Serce miało spłonąć żywcem, zamieniając myśli w popiół
Jakbyś odcięła mi wyjście z piekła płonącego bloku
nie chcę słuchać Twoich obietnic, czas na spokój
Miałaś zbawić mnie, nie zabić zamieniony w szafran krokus
Ślepa miłość jasnych odczuć, wiedz, że jestem gotów

________________
Byłoby mi bardzo miło, gdyby każdy kto to przeczytał, zostawił po sobie nawet kropkę w komentarzu, żebym wiedziała, ile Was tu jeszcze jest i czy kontynuować.
I jakby ktoś był zainteresowany, to trochę odgruzowałam wywiadera, więc z ewentualnymi pytaniami zapraszam.

7 komentarzy:

  1. Jej. Nie potrafię chyba wyrzucić z siebie żadnego słowa . Bo czytając ten rozdział po prostu pokruszyłam się troszeczkę . Troszeczkę mocno . Bo wiem jak trudna jest to sytuacja i wiem jak wiele kosztuje Cie pisanie takiej historii . Bo ta historia nie należy do tych najłatwiejszych ,ale z pewnością należy do najpiękniejszych .
    I ogromnie kibicuje tej miłości ,ale obawiam się,że bywają sytuacje ,w których nawet najbardziej niesamowita miłość nie wystarcza .
    Czekałam na Ciebie tyle czasu i będę czekała . I mam nadzieję ,że o tym wiesz . ❤️
    lukrecja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Odpowiedziałam Ci na komentarz pod poprzednim postem ;)

      Usuń
    2. Ale ze mnie mały kłamca
      Są takie momenty w życiu w których naprawdę już nie można
      Trudno się Alicji dziwić

      Usuń
  3. Nie wiem co napisać, bo po prostu czasami tak jest, że brakuje słów i wcale nie jest to spowodowane tym, że mało książek czytamy. Nie wiem co napisać, bo mi smutno, źle. Dlatego musisz tylko wiedzieć, że cieszę się, że jesteś i ja też będę tutaj sobie znowu z tobą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym Ci szepnąć ,że jesteśmy i wciąż na Ciebie czekamy . To tak na wypadek ,gdybyś zwątpiła ❤️

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy